Tag: kopa kondracka

  • Jesienna inauguracja sezonu 17/18

    Jesienna inauguracja sezonu 17/18

    Inaugurację sezonu splitboardowego 2017/18 rozpoczęliśmy 16 listopada. Wycelowaliśmy w czwartkowe okno pogodowe w Zakopane. Jak „prawdziwi skiturowcy” podjechaliśmy sobie kolejką na Kasprowy – Czar ma taką zasadę, że jak jest czym wjechać do wjeżdżamy.

    Widok z Kasprowego istnie alpejski. No dobra parę chwil dla fotoreportera i ciśniemy na Goryczkową. Po chwili czekania aż jakiś zbłąkany ratrak przepychnie trochę śniegu, ruszamy po zmrożonych kartoflach początkiem trasy goryczkowej. Po chwili jesteśmy w Goryczkowym Kotle i jest bajka, z wrażenia zapominam włączyć gopro, no trudno. Myślę, że może nie będę nagrywać, bo przecież byliśmy już tutaj parę razy. No dobra, potem w zasadzie ta sama trasa co przy lawinowej czwórce czyli padakami do szlaku i w stronę Hali Kondratowej. Potem też wiadomo, na Kopę szybciutko i zjazd w pełnej lampie… taaa jasne.

    Zero kondycji, więc trawersujemy jak żółwie przez milion godzin. Zero lampy, bo jesienią to słońce jest trochę niżej niż wiosną. Dłuższa chwila na szczycie Kopy Kondratowej i próbujemy po raz pierwszy trochę inny zjazd – Długim Żlebem Kondratowym. Szkoda, że sobie wcześniej tej linii nie obczailiśmy bo zjazd wychodzi nam bardzo zachowawczy. Ale i tak była to piękna inauguracja sezonu.

    Trasa wg GPS

    Map of the route “Jesienna inauguracja sezonu 17/18”: 13,64 km, 3,377 m of climbing and 3,989 m of descent, elevation between 1,020 m and 1,729 m, time 05:08:42. It starts at 49.23117, 19.98278 and ends at 49.24935, 19.95174 (latitude, longitude).

    Total distance: 13.6 km
    Max elevation: 1731 m
    Min elevation: 1010 m
    Total climbing: 3377 m
    Total descent: 3989 m
    Average speed: 7.96 km/h
    Total time: 05:08:54

     

    Galeria

    16

  • Splitboard z Kasprowego na Kopę Kondracką

    Splitboard z Kasprowego na Kopę Kondracką

    Koniec marca i pykamy w polskie Tatry. Bez planu jedziemy do Zakopca i tam spotykamy się z Czarem przy kolejce na Kasprowy (biedak czekał na nas tam prawie 2 godziny). Nie tracąc czasu, rezygnujemy z podejścia od Kuźnic i wbrew zasadom wciągamy się gondolą na Kasprowy. I co dalej? No to idziemy w stronę Kopy Kondrackiej. Pogoda świetna, więc się nie stresujemy. Splity na plecy i idziemy z buta. Po drodze spotykamy panów strażników, którzy się pytają czy mamy jakieś zabezpieczenia. Mamy ABC podstawowe, a oni na to: „Czyli pod opieką Matki Boskiej” ostrzegają nas, że będą nas obserwować i nie możemy zjechać wcześniej niż z przełęczy pod kopą.

    Goryczkowa Czuba

    No i pierwsze schody. Już na podejściu pod Goryczkową Czubą jakaś babka spanikowana wycofuje się, myślimy… Za chwilę mijają nas wyluzowani skiturowcy, więc stwierdzamy, że idziemy dalej. Oni mają raki i czekany, my nie. Po chwili zaczyna się robić niewesoło, z czuby obchodzimy zboczem kolejne wzniesienie bo szlaku nie widać. Na czterech łapach powoli przesuwamy się bokiem. Toprowcy nas obserwują z dołu i chyba czekają aż któryś z nas zleci z lawiną. Na szczęście Matka Boska pomogła i szczęśliwie ciśniemy dalej, już bez większych niebezpieczeństw.

    Zjazd z przełęczy pod kopą do schroniska na Kondratowej to już bułka z masłem i odetchnięcie z ulgą. Zaliczamy pierwszą turę gdzie nie założyliśmy nawet fok.

    Podsumowując tą turę, zimą nie pchajcie się tam bez raków i czekana, bo stres jest spory. Gdyby nie było tak ładnej pogody to wycofalibyśmy się.

    Map of the route “Splitboard z Kasprowego na Kopę Kondracką”: 9,32 km, 615 m of climbing and 1,510 m of descent, elevation between 1,016 m and 1,918 m, time 05:13:16. It starts at 49.23128, 19.96613 and ends at 49.26928, 19.98041 (latitude, longitude).

    Total distance: 9.32 km
    Max elevation: 1919 m
    Min elevation: 1016 m
    Total climbing: 615 m
    Total descent: 1510 m
    Average speed: 10.97 km/h
    Total time: 05:13:16
  • Kopa Kondracka jak niedzielny spacer

    Kopa Kondracka jak niedzielny spacer

    Niedzielne wejście z Waldorfem na Kopę Kondracką. W Kalatówkach trafiamy na pana pogodynkę z tefauenów i foczymy aż do zdobycia Kopy. Jak widać na filmie to pogoda nas rozpieszczała pełną lampą. Co z tej tury zapamiętałem? Puknąłem kaskiem w gopro na końcu kija i dalej nie wiem jak to zrobiłem. Nie ma tego na edicie, bo jakoś nie dało się tego zmontować – jedynie obrazek tytułowy jest klatką z tego momentu. Aaaa tak w ogóle splity są fajowe i koniec relacji.